Zrozumieć konflikt syryjski

Mamy konflikt, który wydaje się nie mieć końca. Syria i Irak, dwa państwa, w których tli się konflikt na tle religijno-politycznym, nie może być dziś traktowany jako tylko i ściśle syrysjski.

Irak oraz Syria powstały na mocy traktatu wersalskiego. Wcześniej, na mocy układu Sykes-Picot w 1916 roku, podzielono strefę wpływów w tamtym regionie pomiędzy Francuzów a Brytyjczyków, przejmując kontrolę z rąk Turków. I tak terytorium Syrii i Libanu trafiło w ręce francuskie, Irak w ręce brytyjskie. Stosunki między oboma krajami były trudne. W 1958 roku Syria zawarła unię z Egiptem, tworząc Zjednoczoną Republikę Arabską. Irak się do porozumienia nie przyłączył, i chyba dobrze. Ten twór upadł ledwie trzy lata później. W 1963 roku dochodzi do politycznego przesilenia. W obu krajach (Syrii i Iraku) do głosu dochodzi partia Baas, szerząca tzw. arabski socjalizm, dążąca do scalenia świata arabskiego. Na to nie mogą sobie pozwolić kraje zachodnie, gdyż po takim zjednoczeniu państwo Izrael szybko przestałoby istnieć. Stąd liczne akcje wywiadowcze CIA, MI6, czy francuskiego DGSE.

W 1973 roku wybucha wojna koalicji egipsko-syryjskiej, nie konsultowana z Irakiem, przeciwko Izraelowi. Trwała prawie cały październik. Armie Syrii i Egiptu przejęły półwysep Synaj i Wzgórza Golan, jednak Izrael po kilku dniach odparł atak i zawarto porozumienie pokojowe, jednak na izraelskich warunkach. Sam traktat pokojowy między Egiptem a Izraelem podpisano dopiero w marcu 1979 roku, a w 1980 roku Izrael otworzył swoją ambasadę w Kairze. Egipt był pierwszym państwem arabskim, które zaakceptowało fakt istnienia państwa żydowskiego w Palestynie. W 1994 roku uczyniła to Jordania, jako drugie państwo arabskie. Później miały miejsce konflikty Iraku z Kuwejtem w 1991 roku, a ponad 10 lat później militarna interwencja USA i sił koalicyjnych w państwie rządzonym przez Saddama Husaina i można rzec, że od tej pory tzw, arabski socjalizm został zastąpiony przez o wiele groźniejszy islamski jihad niosący śmierć w imię Allaha. Kulminacją destabilizacji na tamtym terenie stała się tzw Arabska Wiosna, gdzie wspomagane przez Zachód protesty zakończyły się obaleniem dyktatorów Libii, Egiptu czy Tunezji, od której w grudniu 2010 roku wszystko się zaczęło (słynne samopodpalenie się ulicznego sprzedawcy).

Konflikt w Syrii datowany jest na marzec 2011 roku, kiedy to odbyły się wielotysięczne manifestacje w kilku syryjskich miastach. Baszszar al-Asad, przynależący do alawitów, odłamu szyickiego, odpowiedział na próbę jego obalenia militarnie. Opozycja, początkowo składająca się z bojowników Al-Kaidy, inspirowana przez tę terrorystyczną organizację, dokonywała zamachów na wojska sysryjskie. Z biegiem czasu do konfliktu dołączyli się Kurdowie, chcący w przyszłym procesie pokojowym uszczknąć coś dla siebie. We wrześniu 2013 doszło do bitwy w szeregach opozycji między radykałami i nacjonalistycznymi przeciwnikami Asada w Azaz, zakończonej ostatecznie rozejmem. Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie wypowiedziało wojnę także wszystkim chrześcijanom w Syrii, profanując krzyże i świątynie oraz porywając i zabijając chrześcijan. ISIS wypowiedziało także Przymierze Umara z VII wieku, które regulowało wspólne życie chrześcijan i muzułmanów w Syrii.

Jak konflikt wygląda dziś?  Wolna Armia Syryjska, najliczniejsza formacja wojskowa opozycji, składająca się w wielu przypadkach z dezerterów Armii al-Asada, szkoliła dzieci do odgrywania roli ofiar ataku chemicznego. Atak bronią chemiczną w Ghucie, kiedy siły rządowe w konflikcie syryjskim przeważają, i gdy wydawało się że konflikt wygasa, z punktu logiki jest nie do wytłumaczenia. To byłby strzał w kolano Baszszara al-Asada. Po co? By świat poznał go jako zbrodniarza i później osądził? To wszystko wygląda obecnie na konflikt w sferze Public Relations: by na realnym polu walki, a nie na poligonach, testować nowe uzbrojenie. Zarówno przez Rosję jak i świat zachodni: USA, Wielką Brytanię czy Francję. Co przyniesie przyszłość? Będziemy śledzić, jaką rolę będą chciały odegrać w tym konflikcie Chiny. Zatem musimy uzbroić się w cierpliwość i odporność na fake newsy.

Wiktor Kubiak, czyli jak WSI sponsorowało KLD Tuska

Okrągły Stół i przemiany po 1989 roku to był raj dla przekrętów. Każdy chciał mieć władzę, każdy chciał dostać się do Sejmu, jednak trzeba było mieć pełne kieszenie. A pieniądze w tamtym czasie mieli tylko byli komuniści. Więc jak je zdobyć? Znaleźć sponsora.

Donal Tusk był biedny jak mysz kościelna, ale od młodych lat marzył o karierze polityka. Kongres Liberalno-Demokratyczny to twór gdański, założony w czerwcu 1990 roku. Skupiał Bieleckiego, Tuska, Merkla, czy Lewandowskiego, który stanął na jego czele, następnie oddając go w ręce Donalda rok później. Po wyborach w 1991 roku KLD zdobyło 37 miejsc w Sejmie oraz 6 w Senacie. To spora grupa posłów. Andrzej Halicki (dziś PO) był rzecznikiem klubu. Wcześniej z KLD pochodził nawet ówczesny premier Jan Krzysztof Bielecki. Gdy formował się rząd Olszewskiego, KLD wraz z Unią Demokratyczną przeszedł do opozycji, nie zgadzając się z odrzuceniem doktryny Balcerowicza w sprawie gospodarki.

Ale jak KLD zdobyło sponsora przed wyborami? Tutaj z pomocą przyszedł wspomniany Wiktor Kubiak. Pochodzący z żydowskiej rodziny właściciel firmy Batax, jak się okazało po ujawnieniu raportu z likwidacji WSI, przykrywki tychże służb w robieniu kasy. Zarząd II Sztabu Generalnego LWP używając tej firmy, przeprowadzał operacje finansowe, znane jako „Akredytywa” i „Portfolio”. Środki finansowe pochodziły z Centarli Handlu Zagranicznego. I tak oto Wiktor Kubiak stał się celebrytą. Na 18 piętrze Hotelu Mariott wynajął biuro, które stało się miejscem pielgrzymowania: Tuska, Piskorskiego, Bieleckiego czy Lewandowskiego. A także gangsterów powiązanych z ówczesną stolicą oraz Rosjan czy Białorusinów. A pan Kubiak ogrzewał się w blasku fleszy.

– Skąd się u nas wziął? Przyprowadzili go Donald Tusk i Janusz Lewandowski, miał ich pełne zaufanie. To był naturalny sojusz. On, przedsiębiorca, zwolennik wolnego rynku, my chcieliśmy reprezentować polityczne interesy takich ludzi. Dzisiaj taki sposób finansowania partii wydaje się niezgodny z prawem, wówczas to była norma – opowiada Paweł Piskorski, współzałożyciel KLD.

Najpierw wyłożył pieniądze na musical Metro, później stał się menedżerem kolejno Edyty Górniak, Anity Lipnickiej czy Nataszy Urbańskiej. Poseł Unii Polityki Realnej, nieżyjący już Lech Próchno-Wróblewski, który był członkiem tzw. „komisji Ciemniewskiego” (badającej procedury wprowadzenia w życie uchwały lustracyjnej), tak scharakteryzował KLD i Kubiaka:

1990 r. – na 18. piętrze Marriotta mieści się apartament wynajmowany przez Wiktora Kubiaka, służący mu jako biuro firmy Batax. O Wiktorze Kubiaku będzie wkrótce głośno, jako o sponsorze musicalu „Metro”, lansującym skutecznie Edytę Górniak (brzmi elegancko). Ale póki co apartament Kubiaka to miejsce spotkań liderów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Czy to oficjalne biuro, czy nieformalnie użyczany przez przyjaciela lokal, mało kto dziś już pamięta. W każdym razie Donald Tusk i Paweł Piskorski czują się tu jak u siebie w domu. Wiktor Kubiak jest w ich otoczeniu kimś szczególnym.Podczas programowej narady twórców KLD w Cetniewie ląduje helikopter z Kubiakiem, który w asyście liderów tej partii pozdrawia głowiących się nad programem liberałów i po odebraniu honorów odlatuje.(…)

Ten bliski współpracownik Grzegorza Żemka, znanego jako „mózg” afery FOZZ, w latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W tym czasie zwerbowano do biernej współpracy przy odbiorze oficjalnie prywatnych paczek z żywnością, w których ukrywano np. układy scalone, liczną grupę osób, które następnie znalazły się w elicie polityczno-kulturowej III RP. Część z tych ludzi przyczyniła się do sukcesu KLD.

A jednak kiedy KLD wchodzi do rządu, Kubiak instaluje się w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych jako pełnomocnik ministra do spraw prywatyzacji. – Liberałowie udawali polityków nowoczesnych, oświeconych, wolnorynkowych, a tak naprawdę byliśmy kompletnymi amatorami – wspomina ówczesny polityk Kongresu. – Imponował im ktoś, kto realnie zarabia pieniądze, widział kapitalizm na Zachodzie. U nas Jan Krzysztof Bielecki, zanim został premierem, jeździł zdezelowaną ciężarówką i udawał firmę doradczą. Przy nim Kubiak to był ktoś. Wtedy człowiek, który znał zasady gospodarki kapitalistycznej, był na wagę złota, a Kubiak ze swoją elokwencją i ogładą robił dobre wrażenie.

 Jako bliski współpracownik ministra Janusza Lewandowskiego Kubiak miał dostęp do planów prywatyzacyjnych.

Kupował kamienice, grunty, biurowce po upadających spółkach państwowych. O jego interesach krążyły wtedy legendy – przed upadkiem muru berlińskiego miał kupić fabrykę butów w Niemczech Wschodnich i po upadku sprzedać ją trzy razy drożej. Do swoich zakupów dorzucił kino Atlantic, w planach był Teatr Dramatyczny, a nawet Operetka. W 1991 roku wskoczył do setki najbogatszych Polaków według „Wprost”.

Czy nadal będziemy czekać na Tuska, jak powróci w przyszłym roku na białym koniu z Brukseli i jako przyszły prezydent znów pchnie Polskę w mafijne układy? Nie sądzę…

Schetyna, polityk ze zniewalającym uśmiechem

Jest rok 2006 i Grzegorz Schetyna sprzedaje swoje ulubione dziecko: koszykarski Śląsk Wrocław. Wraz z tą decyzją upada koszykówka we Wrocławiu, co później ciągnie cały wrocławski sport, w tym piłkę ręczną i siatkówkę.

To jedyne, co mu się udało. W polityce jednak trafił na większego rywala: Donalda Tuska, i chcąc nie chcąc, poniósł porażkę. Dziś jedynie można pośmiać się z jego decyzji. I dlatego PO, bezideowa, miałka dziś partia, nie jest poważnie traktowana. Gdyby nie antypisowski podział naszego kraju, PO dziś notowałaby jednocyfrowe poparcie, jak SLD.

Skąd się wziął Grzegorz Schetyna w polityce?

Polityk ukończył Uniwersytet Wrocławski w 1990 roku. Działał w Solidarności Walczącej, gdzie szerzej pisałem tutaj. W wieku 27 lat został jednym z dyrektorów Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Bez pleców na pewno w tak młodym wieku takiego stanowiska by nie piastował. To wiemy. Następnie był wiecewojewodą i na początku lat dziewięćdziesiątych, wraz Rafałem Dutkiewiczem (obecnym prezydentem Wrocławia), zakładał Radio Eska.

Zaczynał od KLD, gdzie był sekretarzem generalnym. Później Unia Wolności do przekształcenia w Platformę Obywatelską. Tam jest do dzisiaj, realizując swoje marzenie: stać na jej czele. O tyle łatwiej, że jego książę Iktorn trafił do Brukseli. A Toudi? Toudi na razie czeka na swojego księcia, który na białym koniu ma dotrzeć na wybory prezydenckie i przywrócić dawny blask antypisowskiej partii (to jedyny sens działania tej formacji politycznej). Dopóki żyje Kaczyński, dopóty PO ma tlen do egzystencji.

Petru został już wycięty nie tyle nawet przez Grześka, ile przez swój babski grajdołek. Schetyna niewiele musiał, mając za przeciwnika taką intelektualną miernotę, najlepszego standuppera politycznej sceny w Polsce. Bo nie oszukujmy się, Petru w żadnej sensownej partii nie odegrałby żadnej roli. Nowoczesna jednak to co innego: eksperyment Balcerowicza i jego mocodawców. Sztuczny twór, który dostał się do parlamentu. Zginie jak Ruch Palikota podczas przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.

Jak zatem maluje się przyszłość uśmiechniętego Grzesia? Z pewnością zostanie zmarginalizowany ponownie przez Tuska, gdyż to właśnie za Tuskiem pójdą młode wilki a nie za Schetyną. Jedyne wyjście to założenie własnego ugrupowania, na politycznej bazie we Wrocławiu, i liczenie na łut szczęścia…