Wiktor Kubiak, czyli jak WSI sponsorowało KLD Tuska

Okrągły Stół i przemiany po 1989 roku to był raj dla przekrętów. Każdy chciał mieć władzę, każdy chciał dostać się do Sejmu, jednak trzeba było mieć pełne kieszenie. A pieniądze w tamtym czasie mieli tylko byli komuniści. Więc jak je zdobyć? Znaleźć sponsora.

Donal Tusk był biedny jak mysz kościelna, ale od młodych lat marzył o karierze polityka. Kongres Liberalno-Demokratyczny to twór gdański, założony w czerwcu 1990 roku. Skupiał Bieleckiego, Tuska, Merkla, czy Lewandowskiego, który stanął na jego czele, następnie oddając go w ręce Donalda rok później. Po wyborach w 1991 roku KLD zdobyło 37 miejsc w Sejmie oraz 6 w Senacie. To spora grupa posłów. Andrzej Halicki (dziś PO) był rzecznikiem klubu. Wcześniej z KLD pochodził nawet ówczesny premier Jan Krzysztof Bielecki. Gdy formował się rząd Olszewskiego, KLD wraz z Unią Demokratyczną przeszedł do opozycji, nie zgadzając się z odrzuceniem doktryny Balcerowicza w sprawie gospodarki.

Ale jak KLD zdobyło sponsora przed wyborami? Tutaj z pomocą przyszedł wspomniany Wiktor Kubiak. Pochodzący z żydowskiej rodziny właściciel firmy Batax, jak się okazało po ujawnieniu raportu z likwidacji WSI, przykrywki tychże służb w robieniu kasy. Zarząd II Sztabu Generalnego LWP używając tej firmy, przeprowadzał operacje finansowe, znane jako „Akredytywa” i „Portfolio”. Środki finansowe pochodziły z Centarli Handlu Zagranicznego. I tak oto Wiktor Kubiak stał się celebrytą. Na 18 piętrze Hotelu Mariott wynajął biuro, które stało się miejscem pielgrzymowania: Tuska, Piskorskiego, Bieleckiego czy Lewandowskiego. A także gangsterów powiązanych z ówczesną stolicą oraz Rosjan czy Białorusinów. A pan Kubiak ogrzewał się w blasku fleszy.

– Skąd się u nas wziął? Przyprowadzili go Donald Tusk i Janusz Lewandowski, miał ich pełne zaufanie. To był naturalny sojusz. On, przedsiębiorca, zwolennik wolnego rynku, my chcieliśmy reprezentować polityczne interesy takich ludzi. Dzisiaj taki sposób finansowania partii wydaje się niezgodny z prawem, wówczas to była norma – opowiada Paweł Piskorski, współzałożyciel KLD.

Najpierw wyłożył pieniądze na musical Metro, później stał się menedżerem kolejno Edyty Górniak, Anity Lipnickiej czy Nataszy Urbańskiej. Poseł Unii Polityki Realnej, nieżyjący już Lech Próchno-Wróblewski, który był członkiem tzw. „komisji Ciemniewskiego” (badającej procedury wprowadzenia w życie uchwały lustracyjnej), tak scharakteryzował KLD i Kubiaka:

1990 r. – na 18. piętrze Marriotta mieści się apartament wynajmowany przez Wiktora Kubiaka, służący mu jako biuro firmy Batax. O Wiktorze Kubiaku będzie wkrótce głośno, jako o sponsorze musicalu „Metro”, lansującym skutecznie Edytę Górniak (brzmi elegancko). Ale póki co apartament Kubiaka to miejsce spotkań liderów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Czy to oficjalne biuro, czy nieformalnie użyczany przez przyjaciela lokal, mało kto dziś już pamięta. W każdym razie Donald Tusk i Paweł Piskorski czują się tu jak u siebie w domu. Wiktor Kubiak jest w ich otoczeniu kimś szczególnym.Podczas programowej narady twórców KLD w Cetniewie ląduje helikopter z Kubiakiem, który w asyście liderów tej partii pozdrawia głowiących się nad programem liberałów i po odebraniu honorów odlatuje.(…)

Ten bliski współpracownik Grzegorza Żemka, znanego jako „mózg” afery FOZZ, w latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W tym czasie zwerbowano do biernej współpracy przy odbiorze oficjalnie prywatnych paczek z żywnością, w których ukrywano np. układy scalone, liczną grupę osób, które następnie znalazły się w elicie polityczno-kulturowej III RP. Część z tych ludzi przyczyniła się do sukcesu KLD.

A jednak kiedy KLD wchodzi do rządu, Kubiak instaluje się w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych jako pełnomocnik ministra do spraw prywatyzacji. – Liberałowie udawali polityków nowoczesnych, oświeconych, wolnorynkowych, a tak naprawdę byliśmy kompletnymi amatorami – wspomina ówczesny polityk Kongresu. – Imponował im ktoś, kto realnie zarabia pieniądze, widział kapitalizm na Zachodzie. U nas Jan Krzysztof Bielecki, zanim został premierem, jeździł zdezelowaną ciężarówką i udawał firmę doradczą. Przy nim Kubiak to był ktoś. Wtedy człowiek, który znał zasady gospodarki kapitalistycznej, był na wagę złota, a Kubiak ze swoją elokwencją i ogładą robił dobre wrażenie.

 Jako bliski współpracownik ministra Janusza Lewandowskiego Kubiak miał dostęp do planów prywatyzacyjnych.

Kupował kamienice, grunty, biurowce po upadających spółkach państwowych. O jego interesach krążyły wtedy legendy – przed upadkiem muru berlińskiego miał kupić fabrykę butów w Niemczech Wschodnich i po upadku sprzedać ją trzy razy drożej. Do swoich zakupów dorzucił kino Atlantic, w planach był Teatr Dramatyczny, a nawet Operetka. W 1991 roku wskoczył do setki najbogatszych Polaków według „Wprost”.

Czy nadal będziemy czekać na Tuska, jak powróci w przyszłym roku na białym koniu z Brukseli i jako przyszły prezydent znów pchnie Polskę w mafijne układy? Nie sądzę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *