“Samobójstwo” Andrzeja Leppera

Śmierć Andrzeja Leppera była dla wszystkich szokiem.

Uchodził on za osobę silną psychicznie i odporną na ataki polityczne nie tylko w swoim środowisku, ale i na zewnątrz. Piotr Tymochowicz był blisko związany z liderem Samoobrony. Na kilkanaście godzin przed jego śmiercią spotkali się, by umówić się na grilla za dwa dni. Lepper nawet poinstruował, co na takiego grilla należy kupić. Zastanawiające, bo zapewne nie robi tego osoba, która już zaplanowała samobójstwo. Ponadto szef Samoobrony wspomniał mimowolnie, że „chcą mnie zabić”. Na pytanie „kto?” odpowiedział krótko „długo by opowiadać”.
Bliscy Andrzeja Leppera opowiadają, że na spacery zaczął chodzić w dwójkę lub trójkę, choć wcześniej robił to sam. Wiedział, że biuro Samoobrony, w którym pracował, jest na podsłuchu służb. Ponadto mówił o obserwacji jego osoby.


Ciało martwego polityka odnaleziono w biurze (łazience) 5 sierpnia 2011 roku, około godziny 16:00. Śledczy od razu ogłosili komunikat, że śmierć nastąpiła bez udziału osób trzecich. Znając praktykę działań śledczych, taki komunikat został opublikowany zbyt wcześnie. Dodatkowo sekcji zwłok nie przeprowadzono w ciągu doby, ale dopiero po trzech dniach (policja tłumaczy się piątkowym popołudniem, jednak w szczególnych przypadkach zakład medycyny sądowej takie sekcje przeprowadza również w weekend). Po takim czasie większość podejrzanych substancji ulega rozkładowi.


Najdalej idącą tezę śmierci Andrzeja Leppera stawia Wojciech Sumliński. Według niego lider Samoobrony był dysponentem informacji na temat kontraktu gazowego, zwanego potocznie gazowym przekrętem stulecia. I tu docieramy do wschodniego wątku. Nie jest tajemnicą, że Samoobrona przeżywała kryzys, także ten związany z finansami. Natomiast już trudniej dostępne są informacje, na temat biznesowych prób Leppera na Ukrainie i Białorusi. Tajemniczy wątek ukraińskiego Zakonu rycerzy Michała Archanioła (loża masońska). Założycielami tej organizacji w latach 90-tych ubiegłego wieku byli oficerowie GRU, czyli wojskowych służb informacyjnych ZSRR. Dlaczego akurat Lepper pojawił się tam i z której strony groziło mu niebezpieczeństwo?

W poprzednim akapicie wspomniałem o Ukraińskim Zakonie Rycerzy Michała Archanioła. Na jego czele stał Mykoła Hinajło, były już Wielki Kanclerz Zakonu. Otwarcie przyznaje, że jest ukraińskim masonem. Organizacja formalnie zajmuje się dbaniem o dobry wizerunek Ukrainy poza jej granicami, krzewieniem prawosławia. Główny problem polega na tym, że członkowie pochodzą z kręgów wojskowych i służb specjalnych ZSRR.
Mykoła Hinajło został doradcą Andrzeja Leppera. Wtedy ABW zainteresowała się ową współpracą, podejrzewając szefa Samoobrony o działalność na rzecz służb ukraińskich czy też rosyjskich. Dzięki kontaktom z Zakonem, Lepper został wprowadzony na salony Ukrainy. Otrzymał dwa honorowe doktoraty ukraińskich uczelni. Sam Zakon natomiast, jako organizacja religijna, mógł liczyć na przywileje. Dzięki nim organizacje przestępcze i tajne służby prawdopodobnie prały pieniądze i lokowały je na ukrytych kontach na Cyprze.


Kolejną osobą, powiązaną z Andrzejem Lepperem był Petro Stech, posiadający polskie obywatelstwo ukraiński członek Zakonu, zamieszkały na Lubelszczyźnie, prowadzący tam działalność biznesową. Dysponował wiedzą na temat transferów dużych kwot na Cypr. Zmarł nagle w marcu 2016 roku w hotelu Ukraina w Łucku. Oficjalną przyczyną śmierci było pęknięcie trzustki, choć inne relacje mówią o ataku serca. Martwego znalazła pokojówka. O jego zgonie pracownicy hotelu boją się mówić. Brakuje nagrań z monitoringu hotelu akurat z tego jednego dnia. Śledztwo błyskawicznie zamknięto, tak jak w Polsce.


To nie wszystko. Od znajomych na Ukrainie Andrzej Lepper otrzymał informacje na temat kontraktu gazowego z Rosją. Przewija się tam nazwisko Millera, szefa Gazpromu. Dlaczego umierają przed śmiercią przewodniczącego powiernicy jego ważnych dokumentów? To u nich deponowane były te dokumenty, które Lepper uważał za bardzo istotne, a których bał się trzymać w kasie pancernej swojego biura. Adwokat Ryszard Kuciński umiera nagle w maju 2011 roku, a dwa miesiące później Róża Żarska.

Zbyt wiele jest zbiegów okoliczności a wiele wskazuje na morderstwo. Otwarte okna i rusztowanie za zewnątrz to tylko zmylenie śledczych. Zabójca wszedł głównymi drzwiami, znając kod do zamka elektrycznego. Prąd do biura podpięty był nielegalnie, bo Samoobrona nie opłacała rachunków, co obala teorię o wejściu przez okno. Andrzej Lepper nie spodziewał się, że ktoś inny poza zaufanymi osobami może wejść do biura, stąd brak śladów walki na miejscu zbrodni.

2 komentarze do ““Samobójstwo” Andrzeja Leppera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *